Nondum lingua suum - po tyrońsku

2012-05-21 | autor: flamenco108

Bardzo przepraszam wszystkich Czytelników blogu. Kropnąłem się i wyskoczył zupełnie nieprzygotowany wpis. To rujnuje moje plany, niestety. Tak czy owak, należy się parę słów wyjaśnienia.

Po pierwsze primo, tydzień temu spróbowałem zapisać notami tyrońskimi tytuł mojego starego blogu budowlanego: Aedificare necesse est. Drogą dedukcji, niczym Herkules Poirot, nie przymierzając, doszedłem do takiego oto rezultatu:

aedificare necesse est

Dumny i blady przystąpiłem do realizacji obietnicy, że teraz spróbuję zapisać motto niniejszego blogu, które brzmi (co każdy może łatwo sprawdzić na górze strony): Nondum lingua suum, dextra peregit opus. Z powodu kropnięcia się nie ma już dobrego suspensu, żeby prezentować skomplikowaną drogę rozumowania, którą doszedłem do takiego oto napisu:

nondum lingua suum dextra peregit opus

Ale!

Ale mianowicie mogę tutaj zdradzić przed Państwem (znaczy, przed Czytelnikami, nie przed państwem polskim), że w poprzednim napisie jeden z Czytelników wykrył błąd metodologiczny. I ja po przemyśleniu skłonny jestem się skłonić do jego uwagi. A chodzi o te końcowe dzyndzle. Zdaniem tego Czytelnika w słowie “aedi” i pochodnych, które, jak wiemy, wyglądają tak:

W przypadku 3 przedostatnich zaprezentowanych słów dzyndzel ów nie znaczy “fi”, jak w “aedifi”, lecz “c”, “ci” itp. (a właściwie etc.). Przykłady pokazane w poprzednim wpisie na ten temat potwierdzają tę hipotezę. Cóż, nie jestem łacinnikiem, jeżeli się jakiś trafi, to może wyjaśni, czy ono tajemnicze “fi” w ogóle coś zmienia. Bowiem z tego by wynikało, że napis powinien wyglądać tak:

Czyli zrównałem tutaj morfem “aedi” z “aedifi”. Cóż, w żadnym dostępnym mi słowniku łaciny nie znalazłem słowa “aedicare”, za to “aedificare” tam występowało.


2012-05-21 autor: flamenco108